
SpaceX ·
Musk: tańsza tona na orbitę. Potem wzrost bez sufitu
Arthur MacWaters napisał, że SpaceX ściąga koszt tony na orbitę o czynnik tysiąc. To, jego zdaniem, klasyczny schemat start-upu: znajdź rynek, który wybuchnie, gdy jedna pozycja w równaniu stanie się radykalnie tańsza — i zbuduj tę technologię.

Brivael Le Pogam cytuje ten wątek i skraca go do tezy: zbicie kosztu na orbitę, a potem w kosmos, odblokuje nieskończony wzrost ludzkości. Musk nie rozrysowuje slajdu. Odpowiada: Yes.

DogeDesigner, dzień wcześniej, podaje liczbę, bez której „tysiąc razy taniej” zostaje w tweecie. Cel SpaceX: 10 tysięcy startów Starshipa rocznie do 2030. To mniej więcej jeden start co 50 minut. Bez takiej kadencji tona nie potanieje o trzy rzędy wielkości. Zostanie w PowerPoincie.


To ten sam tydzień, w którym padła zapowiedź dziesięciu padów w Luizjanie i tysiąca startów do 2030 z executive order. Louisiana to hala. 10 tysięcy to tempo. Muskowskie „Yes” spina jedno z drugim: nie chodzi o ładniejszą rakietę. Chodzi o to, żeby tona przestała być biletem, a stała się kosztem transportu.
Łatwo wzruszyć ramionami, że „nieskończony wzrost” brzmi jak kazanie. Trudniej zignorować wykres, na którym satelity tanieją i puchną jednocześnie. Jeśli tona na LEO spadnie tysiąckrotnie, rynek nie powiększa się o kilka procent. Przestaje być rynkiem rakiet. Zaczyna być rynkiem wszystkiego, co nie mieściło się w cenie biletu.
Źródło: Musk — Yes, Brivael, wykres Arthura, DogeDesigner — 10 tys. startów.
← Wszystkie wpisy


